Praca dawniej i dziś
Górale Nadpopradzcy

Czarne owce u Górali Nadpopradzkich

Hodowla czarnych owiec - niegdyś rozwinięta na tych terenach - staje się na powrót coraz bardziej popularna. Górale Nadpopradzcy (nazywani też czarnymi) jako jedyni mają czarne portki, robione z wełny czarnych owiec właśnie.

Reportaż Emilii Buczek o hodowli czarnych owiec w regionie Górali Nadpopradzkich.

Kazali mi paść owce…

Czarne owce były nieodłączną częścią życia nadpopradzkich górali, ludzi zamieszkujących obszar od Łomnicy-Zdroju po Przysietnicę tuż przy granicy ze Słowacją.

Nie ma górala bez owcy. Rasa, którą hodowano w dolinie Popradu, to cakiel górski odmiany barwnej. Oprócz czarnego koloru, wyróżniała je biała końcówka ogona i plamka na głowie, przez którą owce te zwano biskupkami. Kształtowały one  byt czarnych górali, dając mleko, mięso, skóry oraz wełnę używaną między innymi do szycia ówczesnych  strojów  regionalnych, tj. hołośni (spodni) czy guni lub gurmany (okrycia wierzchniego). Właśnie od koloru stroju męskiego wywodzi się potoczna nazwa „czarni górale”.

Wraz z zanikiem strojów regionalnych zmniejszyło się zapotrzebowanie na czarną wełnę, cakle odmiany barwnej zostały zastąpione przez białe podhalańskie, które napłynęły wraz ze stadami owiec baców wędrujących przez Beskidy w stronę Bieszczad po wysiedleniu Łemków.

Spowodowało to całkowite wyparcie czarnej owcy, do niedawna uważanej za o wiele cenniejszą niż owca biała. Odzwierciedlają to słowa przyśpiewki: jechali kupczykowie z Berna, pytali po kiela ta wełna, corno po 7 grosy a bioło po ile kto uprosi.

Teraz hoduje się je z myślą o tradycji i z miłości do pasterstwa. Dzięki grupie hodowców zwierzęta tej rasy powróciły do nadpopradzkiego regionu kilka lat temu.

Dawniej z owcami na targi przyjeżdżali Huculi (grupa etniczna górali mieszanego pochodzenia rusińskiego i wołoskiego), od których się je kupowało. Handlowano również z ludnością słowacką. Targi najczęściej odbywały się na piwniczańskim rynku oraz w pobliskim Starym Sączu.
           
Owce w czasie wypasów żywią się trawą, a gdy zimują – sianem. Oprócz tego, muszą mieć przez cały rok zapewniony dostęp do wody i cetyny (zielonych gałązek jodły), która uzupełnia ich dietę w niezbędne składniki mineralne oraz witaminy.

Owce wykorzystywane do produkcji mleka doi się dwa razy dziennie. Mleko owcze smakuje różnie w zależności od tego co jedzą zwierzęta, od pory roku oraz zasobności łąk.

Strzyża była dwa razy do roku, przed świętym Wojciechem i po świętym Michale, czyli na wiosnę i jesień. Młode owce (około półroczne) strzygło się na świętego Jana (z końcem czerwca). Dawniej przed strzyżeniem stado pławiło się (kąpało) w rzece, aby pozbyć się z wełny resztek ściółki, traw i odchodów. Pławienie odbywało się podczas pogodnych dni, aby wełna szybciej schła. Dopiero po tym zabiegu wykonywano strzyżę. Schwytaną owcę strzyżono, począwszy od brzucha kierując się ku grzbietowi – tak, aby uzyskać zwarty płat wełny.

Zestrzyżona wełna była wykorzystywana na różne sposoby. Po gręplowaniu (wyczesaniu) przędziono na kołowrotkach nić, którą później oddawano do knopa (tkacza), a następnie do folusznika, robiącego z niej sukno. Folowanie wełny (w warsztacie zwanym foluszem) wykonywano w taki sposób, że pas utkanej wełny pod wpływem gorącej wody ubijały drewniane młoty napędzane przez koło wodne.

Wełna miała bardzo dużą wartość jeszcze w drugiej połowie XX wieku. Często była podstawą utrzymania niejednej rodziny góralskiej, a ta czarna była znacznie droższa od białej. Gdy sprzedano wełnę na targu, można było kupić na przykład traktor, na który – jak wiadomo – nie każdego było stać.

Wykoty były późną zimą lub wczesną wiosną. Tak, żeby jagnięta można było „odsadzić” od matek przed świętym Wojciechem. Owce trzymano w stajniach, corkach, a w lecie na pastwiskach. Ilość owiec w stadzie zależała od majętności gospodarza, oraz od wielkości jego pola.
 
Rozróżniamy następujące typy wypasu na terenie górali Nadpopradzkich:
1. Polaniarskie Wypasanie na przydomowych górskich polanach.
2. Zganianie owiec Jeden gospodarz w danym dniu wyganiał owce kilku gospodarzy; takie łączone stado liczyło około 60 owiec.
3. Bacówki Owce na bacówki oddawało się na wiosnę, a brało na jesieni, pasło się tam łącznie około 200 owiec.
 
Stada owiec pojedynczych właścicieli były nieliczne – składały się z kilku lub kilkunastu sztuk. Po wykotach matki oddawane były na bacówkę zaś młode zostawały przy gospodarstwie, pasąc się na okolicznych nieużytkach: zbyrkach, potokach, paciepach, drapach i paryjach. Gospodarz, który oddał owce na bacówkę, otrzymywał w zamian przydział sera lub oscypków. Na jesień owce wracały do właścicieli.

Do koniecznych prac przy owcach należało dojenie, przycinanie racic i strzyżenie.
 
Owce są zwierzętami, które żyją około 6-15 lat. Gdy chorowały, to w zależności od tego, jak poważny był ich stan, skracało się ich cierpienia lub oddawało się je do bacy, który, znając się na nich najlepiej, wiedział jak je wyleczyć. Najczęściej do leczenia owiec stosowano preparaty z ziół. Duża odporność czarnych owiec na choroby tłumaczy ich popularność w górskich terenach Nadpopradzia.

Umiejętności bacy w leczeniu chorób często nazywano czarami. Bacowie odczyniali uroki lub wręcz przeciwnie, rzucali je. Istniał przesąd mówiący o tym, że baca chodził przyjmować komunię świętą tylko raz do roku, w okresie wielkanocnym, zabierając ze sobą komunikant, który służył mu do ochrony owiec przed czarami, urokami. Hostię wkładał do otworu wywierconego w lasce pasterskiej, co podobno chroniło pasione przez niego owce. Magią zajmował się wyłącznie baca i nie zdradzał nikomu swej wiedzy.
 
Dawniej owce były wyznacznikiem jakości życia człowieka i jednocześnie nieodłącznym jego elementem. Czarne owce po II Wojnie Światowej odeszły z terenów czarnych górali, lecz wróciły dzięki nadpopradzkim hodowcom, którzy robią wszystko, aby ich region był kojarzony z tymi zwierzętami.

W myśl starego przysłowia: Kto mo łowce, ten mo co fce.
 
Wszystkie informacje przekazali mi: Tadeusz Fiedor, urodzony w 1945 roku w Łomnicy-Zdroju, Stanisław Źrałka, urodzony w 1959 roku w Piwnicznej-Zdroju, Monika Florek, urodzona w 1975 roku w Krakowie i Piotr Maślanka, urodzony w 1985 roku w Krynicy-Zdroju. Moi rozmówcy hodują owce, tak jak ich przodkowie, podtrzymując tradycje  rodzinne i oddając się swojej pasji.
 
Katarzyna Tomasiak