Praca dawniej i dziś
Górale Pienińscy

O tradycjach flisackich w Pieninach

Flisactwo to wyjątkowa tradycja, charakterystyczna dla Pienin. Dziś spływ Dunajcem jest znaną atrakcją turystyczną, kiedyś - służył spławianiu drewna i połowom ryb w rzece.

Materiał o zawodzie flisaka autorstwa Michała Dusika

Perła Pienin – tradycja trzech pokoleń

Każdy góralski region może się szczycić swoją własną osobliwą tradycją. Tak jak Górale Czarni ze swoimi hołośniami, czyli portkami z czarnej wełny, czy Górale Zagórzańscy i ich dziady śmiguśne, tak i my mamy swój wyjątkowy zwyczaj. Jest nim flisactwo, które towarzyszy nam od  XIX wieku. Występuje ono tylko na naszym terenie, dlatego osoby, które nie odwiedziły Pienin, praktycznie nie wiedzą o jego istnieniu. Tę naszą "perłę" traktujemy wyjątkowo i stale ją pielęgnujemy, więc nasz cel to przybliżenie jej znaczenia dla nas, Górali Pienińskich. Ale czym tak naprawdę jest flisactwo, a także jak traktuje je lokalna ludność – młode i starsze pokolenia?

Pierwotnie flisactwo służyło spływowi drzewa i połowu ryb nurtem Dunajca. Z czasem rozwój cywilizacyjny wyparł tę formę transportu, która z kolei przekształciła się w miejscową atrakcję, a następnie w głęboko zakorzenioną tradycję góralską. Przeważnie zawód flisaka przekazywany jest z ojca na syna.

Przebywając w Pieninach, łatwo można zauważyć różnicę w podejściu do tej tradycji. Wśród starszych panuje bardzo mocna więź z flisactwem. Nie wyobrażają sobie spaceru brzegiem Dunajca bez płynącej wzdłuż niego łodzi z zawsze uśmiechniętymi flisakami. U ludzi tego pokolenia panuje konserwatywne przekonanie, że jest to tradycja, o którą trzeba dbać. Zgodnie z tym pojmowaniem rzeczy, ojczysty zwyczaj powinien mieć szczególne miejsce w sercu człowieka. Niestety duże grono młodych zaczyna  odchodzić od naszego dziedzictwa, traktując je jako jedynie wakacyjny zawód – odmiennie niż ich ojcowie i dziadowie, którzy spędzali z nim całą swoją młodość, w tym wszystkie letnie przygody. Wyraźnie widać grubą linię oddzielającą tradycyjne i nowoczesne flisactwo. Jest to zjawisko silnie niepokojące społeczność Górali Pienińskich, dlatego postanowiliśmy  dołączyć do grona młodych, które chce chronić spuściznę swojego terenu.

W celu poznania dzisiejszego flisactwa przeprowadziłam wywiady z trzema pokoleniami flisaków: dziadkiem Wojtkiem, ojcem Andrzejem i bratem Szymonem. Dzięki temu poznaliśmy spojrzenia na flisactwo z trzech różnych perspektyw. Wyraźnie widać podział pomiędzy "starszymi a młodszymi".

Dla ojca i dziadka jest to nie tylko praca, ale również tradycja, którą kultywują z przyjemnością, z kolei dla brata liczy się tylko zarobek. Ale zmianie uległ nie tylko sposób myślenia, lecz również wygląd łodzi. Przed wojną pływało się na dłubankach, czyli łodziach wykonywanych z drzew wydłubywanych wewnątrz. Z czasem zastąpiły je tratwy zbijane z czterech części. Dzięki temu zwiększyła się także ilość pasażerów (z 6-9 do 12). Samochody znacząco ułatwiły i skróciły transport łodzi pomiędzy przystaniami.
W latach powojennych, od 47-48 do 50 roku, wpierw ciągnięto łodzie pod prąd, później wożono je końmi z Krościenka do Czorsztyna, a z Czorsztyna dopiero spławiano do Krościenka. Turyści wysiadali w Szczawnicy, pustymi łodziami płynęło się do Krościenka. Tam się przybijało do brzegu. Ręcznie to wszystko się wyciągało , ładowało się na wozy i później z powrotem konikiem wioo do Czorsztyna. Teraz, gdy skrócili spływ (...), samochody wywożą łodzie, wyciągarka wyciąga na brzeg. Na przystani trzeba tylko (...) ściągnąć, zamontować i łodzie są gotowe do następnego spływu. – mówi dziadek Wojtek.
Jedyne, co zostało „po staremu”, to charakterystyczne krzaczki z przodu łodzi, służące jako falochron, oraz numeracja tratw – od najstarszego do najmłodszego flisaka. Oczywiście flisaków obowiązuje pełny strój góralski na trypach.

Aby trudnić się flisactwem, do którego nabór przeważnie ma charakter rodzinny lub rodowy, trzeba spełnić szereg wymogów:
  • być mężczyzną w wieku 18-30 lat, zameldowanym od co najmniej 10 lat w Sromowcach, Szczawnicy, Krościenku lub Czorsztynie,
  • odbyć co najmniej trzyletnią praktykę jako pomocnik przy mistrzu flisackim,
  • zdać egzaminy (m.in. praktyczne i teoretyczne z PTFP, pierwszej pomocy),
  • przestrzegać zasady 5% (5% pływających flisaków można powołać na kolejny sezon),
  • utrzymywać czysty i schludny ubiór,
  • mieć przystrzyżone włosy.
Nie można:
  • być karanym za kradzież lub przemytnictwo,
  • nosić brody ani dziurawych spodni.
Praca rozpoczyna się 1 kwietnia wraz z mszą świętą, a kończy pod koniec października. Dni wolne są wyłącznie w Boże Ciało oraz Święta Wielkanocne, jeśli wypadają w kwietniu. Spływ zależnie od stanu wody może trwać od 1,5 godziny do 2 godzin. Przełom Dunajca jest jedyny w swoim rodzaju w całej Europie. Podczas przeprawy można się zachłysnąć pięknem krajobrazu charakterystycznych pienińskich gór, wraz ze sztandarowymi Trzema Koronami: Wysoką Kaśką, Grubą Baśką i Kudłatą Maryśką. Płynąc, opływając góry  dookoła, można dobrze się przyjrzeć pięknu tutejszej natury.

Flisacy również posiadają swoistą gwarę, w skład której wchodzą słowa takie jak spryska – tyczka do opychania łodzi, czy wylywka – urządzenie do wylewania wody z łodzi. Mają ponadto własny hymn (https://www.youtube.com/watch?v=0eDyfjXqA44). Nie dzielą się żadnymi historiami, ciekawostkami ani anegdotami z tratwy. Traktują to jako tajemnicę, którą zdradzają tylko i wyłącznie podczas spływu.

Flisactwo jest nierozerwalnie złączone z naszymi Góralami. Posiada nie tylko znaczenie ekonomiczne, ale również historyczne i kulturowe. Na pewno po części pomogło w rozwinięciu się „flisackich miejscowości”. My nie wyobrażamy sobie lata bez tłumu turystów okupujących dzień w dzień przystań. Dla flisaków jest to nie tylko praca, ale duża przyjemność. Inne zdanie mają ich żony, systematycznie zasypywane bezlikiem białych koszul, które muszą być perfekcyjnie wyprane i wyprasowane. Ciężko także określić godziny powrotu męża, i to bywa uciążliwe. Jednakże mężczyźni ci posiadają określony status w społeczeństwie pięciu miejscowości, których nazwy chyba zawsze będą się kojarzyć właśnie ze spływem Dunajcem.

Region Pienin Wschodnich jest dumny z posiadania unikalnego zwyczaju. Bądź co bądź, codzienny widok "górali na tratwie" raczej cieszy oko niż nuży. Żeby naprawdę zrozumieć fenomen flisactwa, trzeba to przeżyć osobiście. Tu, w Pieninach.
 

Hymn flisaków

Gdzie Trzech Koron szczyt
sięga niebios chmur,
Już od wieków lud flisaków
strzeże polskich gór.
 
Ref. Każdy flisak zdrów,
Swoją łódkę pcha
Chleb w Dunajcu, wiarę w sercu,
Szczęście w domu ma.
 
Gdzie Dunajca prąd
niesie łódek sznur
A na każdej gości pełno,
Jest flisaków dwóch.
 
Gdzie Dunajca skręt
targa Pienin brzeg,
koło drogi lud ubogi
nuci piosnki swe.
 
Tędy jechał król
Jan Kazimierz zwan,
Przez Sobczański wąwóz górski
Do ojczyzny bram.
 
Piękny widok stąd,
Cudny wiatru wiew,
Lecz piękniejszy, lecz cudniejszy
Jest flisaków śpiew.
 
Napisał proboszcz ze Sromowiec Niżnych w 1956 roku

 
Źródła:
http://flisacy.pl/
Wywiady z Wojciechem Kowalczykiem, Andrzejem Kacikiem i Szymonem Kacikiem.

Gabrysia Kacik